Przypuszczam,że nie powinnam ,ale powstrzymać się nie mogę i znowu pozanudzam Was moją komódką i jej otoczeniem.
Nie ukrywam - kocham ten mebel i bawi mnie zmienianie dekoracji na,nad i obok.
Obecnie robi się na niej coraz bardziej biało,kremowo i różowo.
No właśnie mam teraz jakiś smak na róż......
Tu broszeczka od Abily,ta akurat należy do Mani.....
i obrazeczek z ptasiorkiem oraz moja broszka tej samej autorki.
fascynacji tą marką. W tle piękny notesik autorstwa Peninki mojej kochanej.
Jeśli marzy Wam się jakiś magiczny-romantyczny zapiśnik do damskiej torebusi to polecam Wam właśnie Peninię.
I to by było na tyle...............acha obiecałam mężowi ,że przestanę szkalować ród męski i wszczynać rewolty,a z niego osobiście robić idiotę.
Obiecałam,ale miałam przypadkiem trochę skrzyżowane palce u rąk,więc się liczy tylko troszeczkę :0 )
Na osłodę powiem,że to fajny chłopak,bardzo kochający dzieci i swoją dziewczynę -wariatkę.
Buziaki
.
Sprostowanie
Pouczona przez mądrzejszych- Los alpaqueros i Romantyczną Duszę niniejszym ogłaszam,że przedstawiony przeze mnie mebel komódką nie jest, lecz dolną szafką od kredensiku kuchennego(eklektyzm przełom XIX i XXw).
Jeśli jeszcze kiedyś pozwolę sobie na podobne nieścisłości proszę mnie "zbesztać" czym prędzej.
Przy okazji zachęcam wszystkich do zajrzenia na oba blogi ponieważ są cudowne, choć każdy w innym, niepowtarzalnym rodzaju.
p.s.przypomniało mi się ,że również szwagierka Magda( u której bawiłam w zeszłą sobotę,a której hafcik pokazywałam Wam) pouczyła mnie jakoby była dla mnie raczej bratową a jej synek bratankiem.
I to tyle.
a może czymś sobie jeszcze "nagrabiłam" ???
całuję wirtualnie :)

