
Nadeszła jesień. Pora roku zmienna i nieprzewidywalna, budząca skrajne emocje.
Zewsząd słychać skrajne opinie na jej temat.
"Kocham jesień", lub " o matko jak ja nie lubię jesieni" brzmią zabawnie zwłaszcza,że często wypływają z jednych i tych samych ust. Czyżby moich, a może Waszych też czasami, hę?
Jesień jest trudna, daje nam w kość,dobrze jeśli cieszy paletą żółcieni i pomarańczy, gorzej gdy spowija ją szaruga.Zostawmy sobie czarne scenariusze, co ma przyjść to przyjdzie i tak, więc zamiast narzucać na siebie szary płaszczyk smutku, obiecam dziś sobie,że nie dam się.....
Nie melancholii, nie depresji.
Pozwolę sobie na odrobinę nostalgii, może będę wspominać lato,może...
A co na pewno?
Na pewno będę spędzać cudne ,wieczory pijąc pyszną herbatkę i jedząc owsiane ciasteczka,otulać się kocem, szyć i haftować, czytać książki nie koniecznie ważne i poważne,oglądać babskie filmy, jeść duuuuuużo czekolady, śmiać się i tańczyć, przytulać, będę słuchać Sinatry ...........lista jesiennych zajęć jest długa i już się na nie cieszę.
Jesienią zrobię korale z jarzębiny .
A na razie stroję dom na powitanie jesieni,

testuje przepisy moich przysmaków z dzieciństwa.Ich smak
cieszy mnie jak dawniej.Owsiane kulki z kakao ,czy blok , moje dzieci też je pokochały.
Będę czerpać pełnymi garściami i cieszyć się darami jesieni.
Obejrzę po raz kolejny:
- "Masz wiadomość",
- "Bezsenność w Seattle",
- "Małe kobietki",
- "Światło księżyca" z Cher,
- "Pokuta",
- "Pożegnanie z Afryką",
Do poczytania w długie jesienne wieczory:
- "Wichrowe wzgórza",
- "Małe kobietki",
- "Tajemniczy ogród",
- "Dziwne losy Jane Eyre",
- "Duma i uprzedzenie",
- "Ania z Zielonego Wzgórza",
- "Kubuś Puchatek",
- "Mysia dolina", zwłaszcza "opowieść jesienna",
Na koniec podam jeszcze przepis na wspomniane kulki.
- 1/2 kg płatków owsianych,
- kostka masła,
- 10 łyżek mleka,
- 1 1/2 szklanki cukru,
- 4 łyżki kakao.
Roztopić masło,dodać mleko, kakao, cukier.Powoli dodawać płatki cały czas mieszając. Formować kulki i obtaczać w cukrze( kryształ ). Kulki wstawić do lodówki, jeść gdy stężeją.
Miłej jesieni :)
a ja nie lubię jesieni, bo zimno, plucha i szaroburo i zimę zapowiada brrr
OdpowiedzUsuńdo oglądnięcia polecam PS KOCHAM CIĘ - teraz biorę się za książkę, więc i poczytać można :)
zawsze i wszędzie mogę oglądać GREYS ANATOMY - znam prawie na pamięć wszystkie odcinki, a i tak morduję się nimi :)
a na chandrę najlepsza MAMA MIA - też mogę oglądać i śpiewać z dziećmi do upadłego
no i nasze stare,przedwojenne i tuż po, polskie kino
buziaki przesyłam
Taak "Mama mia" .... No i wszystkie komedie Woodego Allena zwłaszcza " Złote czasy radia".
OdpowiedzUsuńDzięki Kasiu :0)
Do Twojego domu zagladnela ta dobra strona jesieni, ja zawsze staram sie widziec wszystko w pozytywach.
OdpowiedzUsuńNa dlugie jesienne wieczory masz swietna alternatywe, tez duzo z tej listy bede robic.
Pozdrawiam cieplutko.
Bardzo lubię do Ciebie zaglądać, a ten post jest wyjątkow ciepły i jesienny.
OdpowiedzUsuńKsiążki które polecasz w większości znam ale za filmy dziękuję bo już je zanotowałam podobnie jak przepis na kuleczki które i ja pamiętam z dzieciństwa.
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze wakacyjnie.
Piękny blog! dużo się dzieje. Ciekawe miejsca.
OdpowiedzUsuńJa jestem dziewczyną jesieni!!!Lubię jej kolory, zapachy. Pozdrawiam gorąco;}
Ja niestety nie potrafię jesieni polubić, ale można ją sobie uprzyjemnić, a nie obrzydzać - masz rację! Lista takich uprzyjemniaczy u mnie byłaby podobna, a jeszcze dodałabym codzienny odcinek "Przystanku Alaska" do kompletu, a z książek - "Muminki";) I jeszcze oprócz powieści "Duma i uprzedzenia" - jej serialową wersję, którą kocham i oglądałam już z 15 razy:)))
OdpowiedzUsuńAle u Ciebie dziś wszystko w moich klimatach:) piękna jesień! i taka mi się bardzo podoba, z dobrą książką, filmem, muzyką i słodkościami!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Witam !!
OdpowiedzUsuńWpraszam się na stałe, do podglądania i podczytywania. Cudowne dzieciaczki,wspaniała fotorelacja z wakacji. Idę czytać żeby lepiej Cię poznać. Oczywiście wpisuję Cię na moją listę ulubionych:)))))Pozdrawiam Patti. Zapraszam do siebie.
Ciasteczka owsiane to obok "cukierków" z palonego cukru jedno z trwalszych kulinarnych wspomnień z dzieciństwa. Chyba zrobię je dla swoich dzieci, żeby też poznały ten smak.
OdpowiedzUsuńDo Twojej listy filmów dopisałabym "Co się wydarzyło w Madison County", do książkowych zresztą też. I może jeszcze "Zakochać się". Obydwa z niesamowitą Meryl S.