czwartek, 22 września 2011

To co mnie inspiruje....

.....nie jest ani piękne ,ani brzydkie.
Jest tylko intrygującym mnie obrazem,który zapisany w głowie zamieni się w obraz,tekst lub "noszenie". Może być też zupą..
Nie interesują mnie rzeczy zbyt dosłowne,ani machinalnie kopiowane "dzieła sztuki".
Lubię rozmawiać o kolorze liścia bardziej niż o przemyśle włókienniczym w Szwecji.
Przynajmniej dziś.




Kaju,spytałaś w komentarzu pod ostatnim postem czy ja to ja ?
Nie wiem co odpowiedzieć...
A właściwie,wiem -Ja to na pewno nie ja,w każdym razie nie taka jaką sobie wyobraziłaś ;)

przytulam i dziękuję wszystkim którzy ostatnio przekazali mi Swoją Moc .Jestem pokrzepiona.

poniedziałek, 19 września 2011

Na przekór smutnemu

Gdyby to był mój osobisty pamiętnik,albo dziennik to ten wpis zaliczałby się do tych niewesołych.Ponieważ jednak uważam ,że nie od tego jest mój blog,żeby Was częstować swoimi smutkami i dramatami to wsadzam dziś takie moje zdjątka.
Zamiast słów pociechy czy współczucia wolę jak napiszecie :Zainspirowałaś mnie,zaciekawiłaś albo...
Głupia jesteś ,ale Cię lubię.( w sensie wirtualnym przynajmniej).



I jeszcze "noszenia" od Kesler mojej ulubionej projektantki jesiennych biżutów.ściskam i przypominam o cukierku.

środa, 14 września 2011

Woreczek (tutorial) i CANDY

Czasem zdarza mi się,że ilość drobiazgów w moim otoczeniu zaczyna działać mi na nerwy.
I wtedy myślę sobie,że miło by było mieć woreczek ot taki niezbyt duży,ale poręczny, a nawet podręczny, gdzie te błąkające się przydaśki znalazłyby cichą przystań.
Dzisiaj postanowiłam przejść od słów (a raczej myśli) do czynów, i korzystając z wolnego skrawka czasu uszyłam taki oto woreczek.

Przyszło mi do głowy,że może któraś z Was miałaby ochotę taki sobie uszyć,dlatego zamieszczam instrukcję wykonania.

Potrzebne będą:
2 prostokąty z z wzorzystej bawełny o bokach 20x22cm,
koło o średnicy 14 cm z wzorzystej bawełny,
2 paski tkaniny z wzorzystej bawełny o wym. 3 x 41 cm,
sznurek,
Na podszewkę potrzebne będą :
2 prostokąty z gładkiej bawełny z ociepliną o bokach 20x22cm,
koło o średnicy 14 cm z gładkiej bawełny z ociepliną ,

oraz :
szpilki,nożyczki,centymetr krawiecki,maszyna do szycia( można też uszyć też w ręku).
1.Zaczynamy od złożenia dwóch wzorzystych prostokątów prawą stroną do siebie i zszycia dłuższych boków.
Zszywając należy pozostawić z obu boków przerwę szer.1 cm w odległości 4.5 cm od góry.Będzie to miejsce na wprowadzenie sznureczka ściągającego do tunelu.
2. Następnie przekładamy zszyte prostokąty na prawą stronę.Niezszyte boki to oczywiście góra i dół woreczka.
Bierzemy wycięty uprzedni pasek 3X41 cm ,składamy krótszymi bokami do siebie (prawą stroną ) i zszywamy brzegi.
Powtarzamy tą czynność z drugim paskiem.(Paski te będą czymś w rodzaju lamówki przy podstawie i górze woreczka.)
Złożone i zszyte paski przyszywamy do obwodu góry i podstawy woreczka.Należy pamiętać żeby przyszywać je po prawej stronie.

3.Kolejny etap to przyszycie podstawy worka.Odwracamy nasz "kołnierz" na lewą stronę i fastrygujemy podstawę czyli nasze kólko o średnicy 14 cm.
Sprawdzmy czy otwory pozostawione na wejście do tunelu są na górze.



Przez pozostawione szczeliny przepuszczamy sznurek.Na zewnątrz robimy supełki blokujące.

Potem powtarzamy czynności z pkt. 1 i 3 tylko z materiałami przeznaczonymi na podszewkę.Zszytą podszewkę przekładamy na lewą stronę i wkładamy do środka naszego worka.
Teraz sznurek znajduje się pomiędzy materiałem wierzchnim i podszewką.Aby powstał tunel zszywamy podszewkę z tkaniną wierzchnią w odległości 4.5 i 5.5 od góry woreczka.
Następnie obrębiamy górę zawijając podszewkę do środka.


Do końcówek sznurków można doszyć fantazyjne chwościki. :)

I voila woreczek gotowy.
Teraz nagroda dla wytrwałych :D
Gdybyście nie miały ochoty na szycie ,a na woreczek tak, to zapraszam na
jesienne candy woreczkowe z niespodzianką w środku ( nie będzie to kot),może coś pachnącego i może jeszcze coś na chandrę.


Zasady:
proszę o zabawny komentarz :),
podlinkowane zdjęcie woreczka na swoim blogu.

Wszystkich obserwatorów liczę podwójnie :)(można dołączyć o witryny).

Losowanie za miesiąc -14 X.
Zapraszam,
a teraz
cukiereczki i ciasteczka :)

madzika

czwartek, 8 września 2011

"Dziecinna" kołderka


Wreszcie udało mi się dokończyć kołderkę dla Lilki.
O ile początki tej robótki były lekkie ,proste i przyjemne,to póżniej nastąpił gwałtowny spadek formy i szału twórczego.
Tutaj są zbliżenia niektórych modułów,ot sama radosna twórczość,technika mieszana.
Kiedy jednak skończyło się haftowanie i naszywanie i trzeba było pozszywać ze sobą kawałki to zaczęły się schody.
Nie mam praktyki ,a i pewnie cierpliwości do przyswajania tajników szycia na maszynie.
Niby zszyć potrafię,ale...no właśnie szycie, a Szycie ....wielka przepaść.A w niej moje przekleństwa,pogróżki i kalumnie rzucane na starą,ale rzekomo jarą maszynę.

Kołderka została uszyta z dwóch warstw , mojego patchworku i ociepliny z pikowanym podbiciem .wymiary 95x125cm.Bardzo polecam taką ocieplinę,rozwiązuje problem materiału "spodniego".
Wszystkie wzory haftów są mojego pomysłu ,zarówno serduszka ,jak i scenki mają charakter wiejsko-sielski( wpływ miejsca :) ).

Po złożeniu na pół kołderka idealnie pasuje do Lilkowego łóżeczka.
Lila w pełni zaakceptowała.

Miłego wieczoru

środa, 7 września 2011

Dolce vita w jesiennym nastroju

Każdy powód jest dobry...by powiedzieć Wam cześć,co słychać :)
Bo jak napisał dzisiaj ktoś na swoim blogu-"Dzień bez blogowania to dzień stracony".
Może brzmi to przesadnie,ale coś w tym jest.

Jeszcze przyjemniej jest się pochwalić,gdy ktoś w tak sympatyczny sposób okazuje Ci
pamięć i sympatię.Ta śliczna płócienna buteleczka wina,to prezent od Madzi -milmato,mojej absolutnie bratniej duszy.
Dolce Vita-jest bardzo kusząca i całkowicie safe for kids :)W środku zamiast procentów zawiera miękkie wypełnienie i idealnie może służyć jako wałek pod malutką główkę. :)
Dziękuję Madziu,rozbroiłaś mnie tym niespodziewanym prezentem.

Mam poza tym pretekst żeby znowu "obfocić" swój nowy mebelek. :D...


- i pokazać co mi dziś wpadło w ręce.Stary numer "Marie Claire idee",bardzo inspirujące kolory jesieni.
Bo ja strasznie lubię jesień.

no to pa,do następnego "zatęsknienia".

poniedziałek, 5 września 2011

Nowy w moim domu...


...tak naprawdę ma już dobre kilkadziesiąt lat.
Swoją młodość spędził w domu moich dziadków,słuchając Ordonki,Kiepury i ukradkiem Wolnej Europy.
Potem tkwił w zapomnieniu.
Dzisiaj jest już u mnie,w nowej szacie od razu stał się ulubieńcem róż i aniołów.
Zmienił funkcję,ale zyskał dom.

Ladies and.....Ladies oto mój nowy pomocnik kuchenny.







A na koniec pragnę moich wszystkich e-bliskich poczęstować (niestety tylko wirtualnie ;( )
malinkami z naszego ogrodu.


Teraz właśnie wydaje mi się tu najpiękniej.





Życzę Wam fantastycznego tygodnia :)

czwartek, 1 września 2011

Bella Luna Czyli o moim psie na specjalne zamówienie Pati

Moja sunia urodziła się 07.07.07.Przy takiej kompensacji siódemek można by założyć ,że będzie wielką szczęściarą.Mam nadzieję,że tak się czuje.

Jest to piesek rasy golden retriever, bardzo łagodny,kochający ludzi ,a dzieci w szczególności.

Mimo ogólnej skoczności, zauważyłam,że uspokaja się przy ludziach niepełnosprawnych lub starych i słabych.(chociaż nigdy nie był szkolony do tego).

Te cechy powodują,że jak żadna inna rasa nadaje się do dogoterapii.

Piesek ma wielką siłę przyciągania i budzi ogólny zachwyt wśród przyjaciół domu i obcych napotkanych na ulicy.

Gdy idziemy na spacerek w zestawie ja,Mania, Lila i Luna-często ktoś idący na przeciwko krzyczy w naszym kierunku-Jakaż ona piękna-(wiadomo o kogo chodzi ;) )po czym w wielu przypadkach obca nam osoba rzuca się dosłownie na kolana pod nogi i zaczyna się rytuał głaskania i przytulania tej najpiękniejszej.

Nie muszę mówić ,że Lunie w to graj. Zwłaszcza,że w ogóle jest zwierzęciem nad wyraz towarzyskim ,wręcz rodzinnym.

Piesek jednak nie jest zabawką, a żywym stworzeniem, które wymaga dobrego traktowania i opieki. Jest to rasa dość wrażliwa, podatna na różne choroby, także na alergie.

Nie powinien jeść byle czego,a kości czy jedzenie ludzkie może się skończyć wizytą u weterynarza.

Ma piękną sierść, bardzo miłą w dotyku,która jednak w okresie linienia wychodzi na potęgę. W mieszkaniu jest to bardzo kłopotliwe.

Jak każdy piesek w wieku szczenięctwa zżera meble i skórzane butki( nie zważając na markę ).

I wtedy trzeba mieć dużą cierpliwość ,potem zazwyczaj z tego wyrasta.

Na spacerach ciągnie niemiłosiernie, także można śmiało powiedzieć,że to on wyprowadza nas,a nie odwrotnie.Jest to dość kłopotliwe,gdy prowadzi się wózek i trzyma smycz,a tak jest w naszym przypadku.

Luna boi się hałasów,piorunów i odkurzaczy w szczególności.W nocy potrafi się zakraść i wkoczyć pod kołdrę by umościć się w nogach pani.(oczywiście jest to wielka tajemnica i lepiej żeby pan o tym nie wiedział J).

Poza tym jest wielką radością i prawdziwym przyjacielem, który słucha.









buziaki i lizki (od Lunki oczywiście)